Sadza odmładza!
- 2 lut 2017
- 2 minut(y) czytania

O dobroczynnym działaniu węgla wie już chyba każdy. Najczęściej spotykany jest w maseczkach i plasterkach na nos.
Dlaczego właśnie węgiel?
"Węgiel aktywny jest najsilniejszym adsorbentem występującym w stanie naturalnym – przyciąga i zatrzymuje wiele różnych substancji, m.in. toksyczne gazy, bakterie, wirusy i wydzielane przez nie toksyny, a także substancje rakotwórcze, drażniące i alergogenne. To właśnie dzięki temu ma tak silne działanie detoksykujące, przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Ponadto węgiel aktywny jest substancją całkowicie naturalną i w odróżnieniu od syntetycznych preparatów jest całkowicie bezpieczny dla skóry – nie występuje ryzyko jego przedawkowania, nie ulega przeterminowaniu i działa natychmiastowo. W kontakcie ze skórą cząsteczki węgla przyciągają zanieczyszczenia zarówno z powierzchni, jak i z głębszych jej warstw oraz otwierają pory i oczyszczają je, usuwając zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka." (http://sadzasoap.com)
Ostatnio swoją linię produktów z węglem wypuściła marka Bielenda (jeszcze nie testowałam ale to kwestia czasu), ale czy słyszałaś o Sadza Soap?
Sadza Soap to marka kosmetyków z węglem aktywnym, które inspirowane są naszym zagłębiem węglowym - Śląskiem. Ich produkty są w 100% naturalne i odpowiednie dla każdego, m.in dla dzieci, alergików, vegan i osób z wrażliwą skórą. "Kosmetyki są wolne od SLS, SLES, MPG, PEG i parabenów. Nie mają więc syntetycznych środków, chemicznych konserwantów, substancji nawilżających i innych szkodliwych emulgatorów, sztucznych barwników czy aromatów. Za to zawierają węgiel aktywny, najbardziej naturalny czynnik oczyszczający na świecie."
Kolekcja Sadza Soap zawiera:
- mydło glicerynowe w kształcie bryły węgla,
- mydło w płynie,
- szampon,
- peeling.


W moje ręce trafił Peeling z węglem aktywnym. Opakowanie zawiera 200ml produktu. Sam design jest dość ciekawy i przyciąga wzrok: czarne opakowanie z żółtymi napisami po polsku i "śląsku". Peeling w składzie posiada nie tylko aktywny węgiel, ale również oleje organiczne i sól morską. Jego konsystencja jest inna od peelingów, które możemy dostać w drogeriach. W przypadku tego produktu mamy dość grube, czarne ziarenka z niewielką ilością płynu. Produkt wydaje się być suchy. Ziarenka mogą sprawiać wrażenie twardych, ale nic bardziej mylnego. Peeling nie podrażnia skóry, szybko się rozpuszcza i nie barwi na czarno. Bardzo dobrze usuwa martwy naskórek i pozostawia skórę gładką. Można go stosować bezpośrednio po zwilżeniu ciała, lub, tak jak ja robię, łącząc z żelem pod prysznic. Sprawdzi się jako peeling do twarzy i ciała. Jedynym, dla mnie, minusem jest obsypywanie się podczas rozprowadzania peelingu na ciele. W efekcie część produktu ląduje w wannie/brodziku.


Cena: od 35 zł/ 250 ml (sprawdź cenę na ceneo.pl klik)
Pozostając przy temacie węgla leczniczego - dużą furorę robią maski z węglem aktywnym (Pilaten, Bielenda), które oczyszczają pory. Niestety ich cena może niektórym nie przypaść do gustu, mimo, iż działają. Warto wtedy samemu zrobić taką maskę. Oto przepis:
1 x tabletka węgla leczniczego (najlepiej kapsułka)
1 x łyżka stołowa żelatyny
2 x łyzka stołowa gorącej wody
Przygotowanie:
1. Do miseczki wsypujemy węgiel wcześniej rozdrobniony.
2. Dodajemy żelatynę i gorącą wodę.
3. Energicznie mieszamy, aby powstała nam jednolita masa.
4. Maseczkę nakładamy na wybrane miejsca twarzy (UWAGA na brwi!!!) najlepiej pędzelkiem i trzymamy do momentu zastygnięcia.
5. Maseczkę ZRYWAMY z twarzy, a resztki zmywamy wodą.














Komentarze